
Skończyłem oglądać pierwszy sezon “Californication”. I mam kilka refleksji, którymi chciałbym się podzielić. ;)
Po pierwsze primo*: Pewnie nie dziwcie się, że Hank Moody ujął mnie za serce, zgniótł moje jaja i rozpruł mój młody umysł.
Po drugie primo: Dlaczego, do ciężkiej cholery, uznany pisarz ma w swoim domu mniej książek niż Ja, na najniższej półce, nad swoim łóżkiem w akademiku?
Po trzecie primo: W odcinku pt. “LOL” Hank ma rację; internetowe debilizmy w stylu ROTFL, WTF, BTW, CCWD** kaleczą język angielski. Pomyśl drogi czytelniku jakie spustoszenie wywołują w naszym, pięknym języku polskim? Zastanów się zanim powiesz: “LOL, to był de best mówi jaki widziałem ewer. BTW: główna aktorka miała apetyczny ass ” ;)
Po czwarte primo: Przepis na kultowy serial: wrzuć do gara: sex, alkohol, problemy sercowe, trochę trafki, trochę koki, rock, łysego agenta i zamieszaj. Dopraw szczyptą rzeczy nie osiagalnych dla zwykłego zjadasz chleba: zawód – pisarz, kwintet smyczkowy, L.A., przygodni sex, sex w trójkącie, sex pod/na stole, ścieżki koki z brzucha przed seksem. Podać gorące po 21:00.
Po piątek primo: Jakie spustoszenie w młodych umysłach musiał wywołać ten serial? Hank rucha na prawo i lewo. Nie chodzi na 8:00 do roboty. Utrzymuje się z pisania (bloga). Ma już odchowaną córkę i brudnego, ale zawsze kabriolecika marki Porsche. Pije, ćpa i pali Camele. Mieszka w ciepłym L.A. i ma ekstra chatę. Dodatkowo mało czyta, a jego agent zrobi za/dla niego wszystko. Lepiej być nie może. Czysta fantastyka.
Po szóste primo: Książki o dupie Maryni i jej stringach sprzedają się lepiej niż ambitna literatura. Smutne.
Po siódme primo: Jeżeli masz siedemnaście lat i myślisz, że dużo wiesz o życiu to pobiegnij do mamy possać cyca. Jeżeli masz dwadzieścia lat i myślisz, że dużo wiesz o życiu to pobiegnij do jakiś panienki possać cyca.
Po ósme: Pamiętacie nazwy wszystkich powieści Hanka Moody’ego? “South of Heaven”, “Seasons in the Abyss” oraz “God Hates Us All” to tytuły płyt Slayera.
Po dziewiąte primo: Aktorzy grają świetnie!
Także, jak wpadł Ci do głowy genialny pomysł, żeby utrzymywać się z pisania, polecam Ci w pierwszej kolejności lekturę np. “Upadku” Alberta Camusa (tak, to ten sam gość od “Dżumy”). Jak skończysz, w co wątpię daj znać. Może przynajmniej przestaniesz mówić WFT, o LOL, BTT.
Cóż, to chyba wszystko. Zabieram się wkrótce za sezon drugi.
*Nawiązanie do klasyka
**Chuj Ci w dupę.
PS: L.A. to Los Angeles jakby ktoś nie rozkminił.