Archiwum

Archiwum dla Luty 2010

Sesja, sesja i po sesji

11 Luty 2010 9 uwag

Pisząc te słowa, siedzę w swoim pokoju z gimnazjum, w którym pierwszy raz czytałem “Wiedźmina” i “Władcę Pierścieni”, w którym pierwszy raz śniła mi się koleżanka z klasy, w którym teraz piję kawę z mojego kubka. Za oknem pada śnieg, a ciepło grzejników wprawie mnie w dobry nastrój. Z głośników laptopa mojej Mamy, nutka po nutce, płynie “Hey – Angelene [Unplugged]” z gościnnym udziałem Chylińskiej, tej prawdziwej Chylińskiej. Nigdzie mi się nie śpieszy. Niczym się nie przejmuję. Mam czysty, spokojny umysł. Tak wygląda raj? Może…

Okres który nazywa jest potocznie sesją, rozpoczął się dla mnie na początku stycznia i trwał właściwie do wczoraj. Półtora miesiąca z życia. Tylko dwie przeczytane książki “dla Ciebie”. Kilka litrów wódki/rumu. Rakiety fajek. W zamian za to niezwykła i dziwna wiedza, która przyda mi się tylko i wyłącznie w rozmowach ze znajomymi studentami historii. ;)

Pojawiają się pytania: “Po co?”, “W jakim celu?”, “Czy to ma sens”?
Co tak naprawdę ma w życiu sens? Czytanie Szymborskiej? Może.
To cena wolności, która wiele mnie kosztowała, zbyt wiele.

Szczerze trzymam kciuki za resztę mojego roku. Dacie radę. Pamiętajcie, że uratował mnie spokój. ;)

Idę po następną kawę. :)

Kategorie:Sir Jedi, Studia

Dlaczego będę na Grojkonie?

8 Luty 2010 9 uwag

Konwenty, to sól życia fantasty. To one odrywają od komputerów, książek czy telewizorów rzesze fanów fantastyki. To dzięki nim Nerdy wychodzą z domów, a Geeki przebywają w towarzystwie ludzi.

Mam na koncie organizowanie takiego typu wydarzenia i wiem, że każdy ^0rg chce przyciągnąć na swoją imprezę jak największą ilość uczestników. Co przyciąga ludzi na konwenty? Przede wszystkim możliwość spotkania (starych) znajomych, czyli wspólnie picie alkoholu i rozmowy przez całe noce. Jeżeli nie masz (starych) znajomych, możesz spotkać osoby interesujące się tym samym co Ty. Wiąże się z nawiązaniem nowych znajomości i na kolejnym konwencie masz już masę starych znajomych. A co poza względami towarzyskimi?

Przede wszystkim marka danej imprezy. Dlatego takie kony jak Pyrkon, Avangarda czy Falkon zgromadzą tysiące ludzi.
Jak wyrobić taką markę? Jednym ze sposobów jest zaproszenie kilku znanych pisarzy i ma się frekwencję z głowy.

Grzędowicz, Kossakowska, Piekara, Ćwiek, Pilipiuk, Dębscy, Brzezińska, Orbitowski, Kozak, Komuda czy ostatnio Kosik, wszyscy oni gwarantują sporą publikę. Sapkowski i Dukaj rzadko się pojawiają więc ich pomijam. ;)

I tak każdy ^0rg chce ściągnąć chociaż 2-3 nazwiska z powyższej litanii. A jak wiadomo, wszystko kosztuje. Oczywiście pisarze nie biorą kasy za spotkania autorskie oraz bardzo rzadko otrzymują zwrot kosztów podróży. Jednak trzeba literatowi wykupić nocleg i jakieś posiłki. Zapraszasz dwóch z powyższej listy i hajs już Ci się kończy. A ile razy można być na Pilipiuku czy Ćwieku? Duże grono czytelników chciałoby spotkać się z pisarzami, którzy nie sprzedają ogromnych nakładów, ale piszą równie dobrze, a może i lepiej?

I tu nagle wątek się ucina. ;)
Wczoraj późnym wieczorem na mojego maila dotarła informacja prasowa od organizatorów Grojkonu 2010. Chodziło o pisarzy, którzy stawią się na konwencie. Szczęka mi opadła.

Witold Jabłoński, Łukasz Śmigiel, Paweł Ciećwierz oraz Piotr W. Cholewa. Nazwiska znane koneserom. Ludzie piszący naprawdę bardzo ciekawie, którzy dużo wnoszą do polskiej fantastki. PWC jest tłumaczem, ale to nie zmienia faktu, że robi kawał dobrej roboty (ostatnio czytałem “Manitou” Mastertona, w jego przekładzie).
Wielki szacun dla Grojkonu za te nazwiska. Postawili na troszkę niszowych, ale ciekawych pisarzy. :)

Zaciekawiły mnie ww. nazwiska i przyjrzałem się dokładniej Grojkonowi; impreza odbędzie się między 16 a 18 kwietnia, w Zespole Szkół Technicznych i Handlowych im. Franciszka Kępki, w Bielsku-Białej przy ulicy Lompy 11. Orgowie stylizują imprezę na późne średniowiecze, więc powiedzmy typowe klimaty fantasy. Dodatkowo mają bardzo przyjemną stronę.
Ponadto, dawno nie byłem w Beskidach. ;)

Teraz już wiem, że zjawię się na pewno. Do zobaczenia w Królestwie Grojkonu. :)

PS: News o gościach wrzucił ostatecznie Mrozie, bo mojej szczęki nie dało się domknąć. ;)

Inicjatywa “52 książki”

7 Luty 2010 7 uwag

…czyli czytanie znów jest modne.

Chyba wszyscy zdajemy Sobie sprawę, że nasze społeczeństwo popada w krypto analfabetyzm. Przeciętny Kowalski czyta poniżej jednej książki rocznie (wliczamy w to książki kucharskie, poradniki, podręczniki i Dana Browna). Dramat.

Na szczęście została zapalona zapałka pośród ciemnoty. Oddolna inicjatywa “52 książki” – mocno promowana na Facebooku oraz Blipie. Idea jest prosta: staraj się czytać jak najwięcej, dla zwykłej przyjemności. Nikt nie narzuca Ci gatunku, objętości, czy ambitności książek, które będziesz czytał. Ważne, żebyś w ogóle czytał. Żyjemy w czasach w których wyrzuca się książki do śmietnika. To bardzo smutne.
Liczba “52″ nie jest przypadkowa. Inicjatorzy całej akcji bardzo by chcieli, żeby każdy Polak czytał jedną książkę tygodniowo. Wiadomo, nie zawsze starcza chęci, czy samozaparcia, dlatego ta liczba może być dowolna np. 26. Szczegóły akcji znajdziecie tutaj. Ja, na rozgrzewkę polecam 50 tomów “Dzieł Wybranych” Lenina. ;)
Witryna inicjatywy: www.52ksiazki.pl.

Wystarczy spojrzeć w moje BIO, żeby zauważyć, że już od dłuższego czasu wyznaję zasadę “jedna książka tygodniowo”.
Dodatkowo stosuję się do rady św. Tomasza z Akwinu: “Wystrzegaj się ludzi jednej książki”.

Nic nie poprawia mi humoru tak, jak wędrówka do księgarni. Wąchanie książek, przerzucanie kartek, oglądanie okładki pod różnym kątek kończy się zakupem wybranych pozycji. Wtedy nawet Tusk nie potrafi mnie wyprowadzić z równowagi. ;)

Idąc z duchem czasu, dziś kupiłem na Allegro następujące pozycje:
“Tracę ciepło” Łukasz Orbitowski
“Ostatnia z rodu” Paweł Jasienica
“Pieprzony los kataryniarza” Rafał A. Ziemkiewicz
“Walc stulecia” Rafał A. Ziemkiewicz
“Królikarnia” Maciej Guzek
“Przygody Sherlocka Holmesa” Arthur Conan Doyle
“Proces” Franz Kafka
“Człowiek w labiryncie” Robert Silverberg
“Działa Nawarony” Alistair MacLean
“Imię róży” Umberto Eco

“Przygody Sherlocka Holmesa” kupiłem Sobie dla jaj, zaaferowany tegorocznym filmem, o którym pisałem tutaj. Jakby ktoś, coś chciał pożyczyć, nie ma sprawy. ;D

Sir Jedi.

Californication #1

7 Luty 2010 5 uwag

Skończyłem oglądać pierwszy sezon “Californication”. I mam kilka refleksji, którymi chciałbym się podzielić. ;)

Po pierwsze primo*: Pewnie nie dziwcie się, że Hank Moody ujął mnie za serce, zgniótł moje jaja i rozpruł mój młody umysł.

Po drugie primo: Dlaczego, do ciężkiej cholery, uznany pisarz ma w swoim domu mniej książek niż Ja, na najniższej półce, nad swoim łóżkiem w akademiku?

Po trzecie primo: W odcinku pt. “LOL” Hank ma rację; internetowe debilizmy w stylu ROTFL, WTF, BTW, CCWD** kaleczą język angielski. Pomyśl drogi czytelniku jakie spustoszenie wywołują w naszym, pięknym języku polskim? Zastanów się zanim powiesz: “LOL, to był de best mówi jaki widziałem ewer. BTW: główna aktorka miała apetyczny ass ” ;)

Po czwarte primo: Przepis na kultowy serial: wrzuć do gara: sex, alkohol, problemy sercowe, trochę trafki, trochę koki, rock, łysego agenta i zamieszaj. Dopraw szczyptą rzeczy nie osiagalnych dla zwykłego zjadasz chleba: zawód – pisarz, kwintet smyczkowy, L.A., przygodni sex, sex w trójkącie, sex pod/na stole, ścieżki koki z brzucha przed seksem. Podać gorące po 21:00.

Po piątek primo: Jakie spustoszenie w młodych umysłach musiał wywołać ten serial? Hank rucha na prawo i lewo. Nie chodzi na 8:00 do roboty. Utrzymuje się z pisania (bloga). Ma już odchowaną córkę i brudnego, ale zawsze kabriolecika marki Porsche. Pije, ćpa i pali Camele. Mieszka w ciepłym L.A. i ma ekstra chatę. Dodatkowo mało czyta, a jego agent zrobi za/dla niego wszystko. Lepiej być nie może. Czysta fantastyka.

Po szóste primo: Książki o dupie Maryni i jej stringach sprzedają się lepiej niż ambitna literatura. Smutne.

Po siódme primo: Jeżeli masz siedemnaście lat i myślisz, że dużo wiesz o życiu to pobiegnij do mamy possać cyca. Jeżeli masz dwadzieścia lat i myślisz, że dużo wiesz o życiu to pobiegnij do jakiś panienki possać cyca.

Po ósme: Pamiętacie nazwy wszystkich powieści Hanka Moody’ego? “South of Heaven”, “Seasons in the Abyss” oraz “God Hates Us All” to tytuły płyt Slayera.

Po dziewiąte primo: Aktorzy grają świetnie!

Także, jak wpadł Ci do głowy genialny pomysł, żeby utrzymywać się z pisania, polecam Ci w pierwszej kolejności lekturę np. “Upadku” Alberta Camusa (tak, to ten sam gość od “Dżumy”). Jak skończysz, w co wątpię daj znać. Może przynajmniej przestaniesz mówić WFT, o LOL, BTT.

Cóż, to chyba wszystko. Zabieram się wkrótce za sezon drugi.

*Nawiązanie do klasyka
**Chuj Ci w dupę.

PS: L.A. to Los Angeles jakby ktoś nie rozkminił.

Śremska Noc z Fantastyką

3 Luty 2010 6 uwag

Zapraszam na Śremską Noc z Fantastyką, organizowaną przez Śremski Klub Fantastyki. Impreza odbędzie się 20 lutego br. Główną organizatorką jest Artelien, w świadku studentów historii bardziej znana jako Paulina. ;)
Kocham takie konwenty; to typowa inicjatywa od fanów dla fanów. :)
Ja również dołożę małą cegiełkę, tj. poprowadzę spotkanie autorskie z Witoldem Jabłońskim. Recenzję jego ostatniej książki, “Fryne Hetera” przeczytacie tutaj.

Główną atrakcją ŚNzF będzie maraton filmowy z trylogią “Matrix”. :)
Strona domowa konwentu: http://fantasysrem.pl/

Cisza

2 Luty 2010 2 uwag

“Wyobraźcie sobie tę ciszę, gdyby ludzie mówili tylko to, co wiedzą”

Żyjemy w czasach zgiełku. Natłoku spamu. Ostrych neonów i chamskich reklam. Mikro blogów i krótkich zdań.
RSS-ów i/lub ścieków informacyjnych. Fast foodów i fast seksu. Mass mediów dyktujących trendy i mody. Żyjemy w czasach wykastrowanej kultury i eunuchów na smyczach przed kamerami. Gdzie miejsce na ciszę w tym jazgocie?

Cisza krępuje. Cisza przytłacza. Cisza uspokaja. Cisza koncentruje.
Często zasypiam ze słuchawkami. Playlista jest różna. Wczoraj leciało “November Rain” Gunsów ;)
Jak się napiję to drę mordę. W towarzystwie kocham mówić. Często podnoszę głos. Pluję słowa i pluję na słowa. Grając, pisząc, zmywając słucham muzyki. Piszę te słowa, a w tle leci Manson. Tylko kiedy czytam otacza mnie szczelna cisza.

Milczeć potrafię tylko wśród przyjaciół. Może dlatego, że rozumiemy się bez słów? A może dlatego, że nie musimy zalewać Siebie potokami zbędnych słów?
A teraz cicho, bo idę spać.

Wszyscy odradzają pisanie na kacu. No cóż jestem tylko człowiekiem. I tak skasuję tę notkę. ;)

Kategorie:Sir Jedi
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.