Tradycyjny wpis na blogu #2
“Hey, baby, I like it raw…
Yeah baby, I like it RAW!!!
Ooh, baby, I like it raw…
Yeah baby, I like it RAW!!!”
Nawiązując do tego wpisu, mam zamiar kontynuować tradycję pisania notek z Brodnicy.
Kilka godzin temu wróciliśmy wesołą ekipą spod Grunwaldu. Prowadził Krzysiek, pilotował Fiołas, browary ze mną łoił Siudek. Ot, kompanija.
I jak było? Przede wszystkim tylu buraków to nawet sołtys Pląchot nie ma na swoim polu, co spotkałem na polach grunwaldzkich. Przyjechały chamy ze swoimi żonami śmierdzącymi kiszonymi ogórkami i spaloną zupą pomidorową. Nie daj Boże, któremuś bydlakowi syn pracujący w Anglii sprezentował aparat, bądź kamerę, a już bydło biegło, byle bliżej, byle najebać więcej materiału. Plus czterdzieści parę stopni, a “pot śmierdzi spod pach”. A jeszcze jeden, z drugim wielkim historykiem jest – od “litewskich chujów” Jagiełłę nazywa, wypomina, że Malborka nie zdobyliśmy, twierdzi, że Litwa była królestwem, ale matura nadal jest jego marzeniem. Jakby to usłyszał sam Władysław Jagiełło, to by powiedział: “Nie o takie Polskie i Litwe walczyliśmy”.
Jak już dałem upust swojej frustracji, to mogę teraz spokojnie pojechać organizatorów.
Z tego co pamiętam tylko raz w historii obchodzi się 600-lecie bitwy pod Grunwaldem. I tylko raz można spieprzyć tak ważną imprezę. ;D
Absolutnie sprawiedliwie mogę stwierdzić, że Toruńskie Dni Fantastyki 2009, były zdecydowanie lepiej przygotowane! Brak podziału na sektory, zbyt mało osób zabezpieczających imprezę, brak szybkich dróg dla karetek, zbyt mało miejsc (spodziewano się ponad 100k chamów – przygotowano 50k miejsc). Gwoździem do trumny byli harcerze, którzy pozajmowali najlepsze miejsca. Nigdy nie lubiłem tych gnoi, zawsze mieli nosy wyżej niż srali. O totalnym chaosie i braku komunikacji na linii organizatorzy-służby, można by napisać nie małą książkę.
Jak już wywołałem TDF do tablicy, to wszystkich Nerdów informuję – na Avangardzie przedyskutujemy, czy odbędzie się tegoroczna edycja.
Dzisiejszego wieczoru słucham tego:
PS: Osobiście lubię kiszone ogórki (do wódki) i zupę pomidorową (w zimę).
PS2: No co? Nie mogę całe życie słuchać rocka, bo bym zwariował. Na jeden wieczór mogę odpuścić na rzecz Old Schoolu. ;P
Dobrze, że znowu zaczołeś pisać :).
Nie odniosę się do kwestii które opisujesz a do języka i stylu jakich użyłeś: ZAJEBISTE!!
Nie pozostaje mi nic innego, jak podziękować. :)
Jaram się, i stylem i notką i wogóle się jaram. Tylko poprawka za 3 dni mnie demotywuje :(
Aż szkoda, że 600-lecie zostało tak zjebane ;p