Dlaczego (nie)oglądam House’a?
Podczas ostatnich juwenaliów byliśmy z moim bratem na zakupach w poznańskiej Plazie. Obowiązkowo zahaczyliśmy o sklep obuwniczy. Jarek jak zawsze szukał dla siebie glanów, ja kręciłem się bezmyślnie przymierzając różne modele trzewików. Z transu wyrwała mnie nieznajoma dziewczyna. Na oko siedemnastoletnia, dobra uczennica, uczęszczająca do dwójki, bądź innego prestiżowego liceum, z niezmiernie poukładanym życiem. Dodatkowo fundusze jakimi dysponowali jej nowobogaccy rodzice dawały jej bezpieczeństwo i szczęście.
Myślicie, że jej zazdroszczę? Absolutnie! Współczuję dziewczynie takiego życia “za szklaną ścianą”.
Laska miała wybrać sobie jakieś buty, bo niedługo całą rodzinką jechali do Rzymu. Gdybyśmy minęli się na ulicy, bądź jechali razem tramwajem nie zwróciłbym na nią uwagi, ot kolejna rozpieszczona córka jakiegoś prezesiny. Jednak to co mnie zaciekawiło, to koszulka zakrywająca jej drobne piersi.
Biały t-shirt na którym widniało jasnoniebieskie logo “House M.D.”.
“Aha, nigdy nie ruszę tego serialu” – myślę sobie.
Niestety “House” jest zbyt dużym fenomenem, żeby przejść koło niego zupełnie obojętnie. No i oglądam to łajno. Chociaż jestem nastawiony bardzo sceptycznie, bo zamiast zrobić w pierwszym odcinku od razu rentgen, drużyna House’a kombinuje jak łysy koń pod górkę. I tak jest za każdym razem. No, ale nie można odmówić temu serialowi świetnej gry aktorskiej. Oczywiście “boski” Hugh Laurie, na którego widok sikają takie laski jak ta ze wstępu, odwalił kawał naprawdę dobrej roboty.
Jednak jedną z niewielu rzeczy, która trzyma mnie przy tym serialu to pytanie czy “Chase zarucha?”. Ponadto ucieszył mnie widok Sama Trammella, w czwartym odcinku, znanego z roli Sama Merlotte’a w serialu “True Blood”. Na deserek w piątym epizodzie pojawia się Elizabeth Mitchell, czyli popularna Juliet Burke, z kultowych już “Lostów”.
Ja, Gregory House
Najlepsze jest to, że całe rzesze fanów utożsamiają się z Housem, nie mając pojęcia co to jest mizantropia, a socjopatę mylą z psychopatą. Fajnie, że chcecie podkreślić swój indywidualizm i być modni, ale nie ośmieszajcie się przy tym!
Wielu z moich znajomych korzystających z Facebooka, szczycie się, że w teście na to “Jakim bohaterem House M.D jesteś” wyszło im, że są właśnie Gregiem, pomimo tego, że są mega zakompleksieni, o logicznym myśleniu mogą pomarzyć, a ich jedyne uzależnienie to dłubanie w nosie. Czas zmienić znajomych, czy portal społecznościowy?
Często czytając akapity “O mnie” można dojść do wniosku, że internauci to ponure bestie, które nocami zabijają, kradną i plują ogniem. Ludzie budują wokół siebie sztuczne mury, lecząc tym samym swoje chore głowy. A wielu z nich jest nakręcona przed najsłynniejszego diagnostę świata.
House’a albo się kocha, albo nienawidzi. Ja już dawno wybrałem bramkę numer dwa i konsekwentnie się jej trzymam. Niestety obiecałem sobie, że podczas wakacji przerobię jakiś dłuższy serial, no i padło na pana od Vicodinu. I z jednej strony oglądam odcinek za odcinkiem, a z drugiej strony cały serial jest mi kompletnie obojętny, tak jakbym oglądał 40 minutowe pasmo reklamowe. Oboje z Gregiem tego nie chcemy, ale czeka nas jeszcze wiele wspólnie spędzonych chwil. ;)

No fajno. A ja jednak stawiam na to, że postać stworzona przez Lauriego jess zakompleksiona. Z resztą raczej się zgadzam. Podobno badania socjologiczne wskazują, że mimo iż większość z nas zachowuje się konformistycznie, większość uważa siebie za nonkonformistów. To pewnie jakiś odruch psychologiczny, podwyższający samoocenę i ułatwiający życie. Fajnie jest myśleć o sobie jako o kimś wyjątkowym, wyjątkowszym od reszty. O kimś kto szydzi z zastanych reguł i idzie ciągle pod prąd.
Ja tam wolę Lauriego w roli księcia (najczęściej księcia) w “Czarnej Żmii” i mogę dumnie orzec, że z księciem właśnie się utożsamiam ;)
Kurcze, przypomniałaś mi, że nie opisałem innych ról Lauriego. :(
Jesteś dziwny. Z jednej strony zachwalasz grę aktorską, z drugiej mówisz, że nie lubisz serialu, z trzeciej, że Cię odrzuca, a na końcu, że będziesz oglądał wszystkie odcinki, choć nie chcesz.
Ehem?
Swoją drogą Laurie jest faktycznie genialnym aktorem (nie tylko z Housea), jego skecze powalają i bez niego ten serial byłby beznadziejny ;>
Jesteś dziwny. Nie wiesz, że od pisania skeczów są scenarzyści, a nie aktorzy? :>
Jesteś dziwny, nie odpowiadasz na swoją dziwność ;>
Napisać to jedno, a zagrać… coś zupełnie innego. Do tego trzeba mieć talent, a Laurie ma. Zresztą, wiele odcinków Housea, to on wyreżyserował i ciagle ma wielki wpływ na to, jak dany odcinek będzie wyglądał. I to się sprawdza.
Laurie jest genialnym aktorem ? Hmm… Z tego co się orientuję to jedną z “większych” ról jego była gra złodziejaszka w “102 dalmatyńczyki”. Może świetnie oddaję klimat w jakim się znajduję. Czy jest “psychopatą” ? W pewnym sensie, jak chce każdego utrzymać przy życiu. W jednym odcinku nawet na prośbę umierającego, odmawia mu i dalej go leczy.
Oczywiście że czasami jest trochę przerysowania takiego, które ma dać widzowi do zrozumienia, że House to geniusz bo po drapaniu po jajach przez hydraulika wiedział już co dolega jednemu z jego pacjentów.
Serial osobiście bardzo lubię. Lubię naśmiewania się z Cuddy(choć brakuje mu dużo do Ala Bundego), lubię Formana, Czejsa itd. Ja sobie zadawałem pytanie zawsze, czy House w końcu będzie z Cuddy czy nie, bo jednak było kilka takich epizodów na to wskazujących.
Może w 7 sezonie? :)
Wszystkie odpowiedzi w tym temacie (nie powiem, czy twierdzące, czy przeczące, czy… pośrednie ;>) znajdują się w sezonach 1-6 a właściwie w 6 ;>
A czy ja mówię, że on nie ma talentu? Co do mojego dziwactwa; to taki dualizm. Z jednej strony istnieje snobizm na oglądanie House’a (tak się prawidłowo odmienia to nazwisko po polsku), a z drugiej strony istnieje snobizm na bojkotowanie Grega. A, że Ja nie chcę się podporządkować, więc jednocześnie oglądam House’a i go bojkotuję. ;P
A może chodzi o to, że chcesz podkreślić swój nonkomformizm ( w końcu House’a oglądają miliony), jednocześnie uzależniwszy się od tego serialu tak jak wszyscy ci maluczcy?
Osobiście zawsze odczuwam dyskomfort gdy podoba mi się to, co popularne. I z reguły odrzucam to, co masowo lubiane i o czym głośno, ale Hause’a nie udało mi się uniknąć, przyznaję się do tej porażki. Wciągnął i mnie.
Mnie on nie wciąga, tak że muszę go oglądać tonami, ale robię to. A więc albo się za mocno nudzę albo po prostu chce go jak najszybciej skończyć i mieć go z głowy. Odpowiedzią na to pytanie jest prosty fakt, że muszę ogarniać takie rzeczy, więc oglądam go jakby z “musu”. ;P
Nie oglądałem szóstego sezonu, znalazłem lepszą rozrywkę.
Cedrik myślałem że już dialektyka wyszła z mody ;P
Jeżeli House’a oglądają miliony to dlaczego jeszcze nie skoczyła sprzedaż vicodinu ;> Jeżeli jakiś serial robił furorę to asortyment związany z osobą/serialem zbierało złote jaja. Z tego co tylko zauważyłem( i tu Wojnoś ma racje), każdy stara się być teraz zgryźliwy, upierdliwy i uważa się za geniusza, bo jest kompletnym bezsensem, patrząc na fakt że Hałs jest rozrywką dla mas, a masy ciężko edukować po przez serial.
Ja oglądam codziennie dwa odcinki Bundych na Polsacie. Mimo że zawsze oglądałem ten serial jeszcze mi się nie znudził.
Hm, nie zobaczyłem w moim otoczeniu takich osób, ale pewnie ogólnie jakieś są… co do samego House’a – nie jest to najlepszy serial, jaki oglądałem. Bardzo, bardzo dobry, ale nie najlepszy. Trochę zaczyna męczyć jego rozciągnięcie w tych wszystkich sezonach. Lepszy jest zdecydowanie Dexter ;>
Co zaś do dialektyki, tak się przekornie zapytam, a w którym znaczeniu? ;D
Zatraciłam rozeznanie o co chodzi… to w zasadzie po co oglądasz serial skoro Tobie się nie podoba? Zawodowo to robisz, ktoś ci za to płaci? Czy może jednak chcesz być “na czasie” a do tego móc zalansować się że jesteś ponad modę bo go nie lubisz?
Jeśli pierwszy wybór odpada to w czym problem? Po prostu nie oglądaj, nikt przecież nie zmusza do tego. Jeśli mi się nie podoba jakiś serial to zaprzestaję go oglądać. House’a lubię, choć ciekawsza jest tam dla mnie częśc obyczajowa niż medyczna. Lost mnie znudził po 2 odcinkach i nie oglądam choć modny. True blood nie widziałam w ogóle i nie ciągnie mnie z uwagi na mocno eksploatowaną w tym sezonie mode na wampiry.
To właśnie Dexter był bezpośrednim konkurentem House’a. No, ale jakoś tak padło na Grega. ;)
Ja oglądałem Housa’a może do trzeciego sezonu i przestałem bo zaczał mnie nudzić z większości powodów o których napisał SJ. Za to jeśli chodzi o Dextera to zaczołem oglądać wcześniej i uważam, że jest to o niebo lepszy serial. Ale i tak wszystko przebija Lost.
cóż obiecałam ze napisze to sie zbieram ^^
Ja osobiście, pomimo, że na “jednym oddechu” obejrzałam wszystkie 5 sezonów ubiegłego lata i jak narazie mi starczy. I mam pewną teorię fenomenu jaki sie stworzył. Otóż każdy poleczek ma syndrom ‘ chorego osobnika’, co nie zobaczy to od razu na to choruje lub któryś z jego znajomych już to miał. Dlatego aby bronić się przed ‘ złem świata ‘ ogląda wszystie te medyczne seriale, aby pogłębiać swoją jakże wysoka medyczną wiedzę. Pewnie dnia zajdzie do swojego ‘ulubionego pana’ w ulubionym budynku zwanym przychodnią, żeby po prostu przyjść i przekonać sie, że pan siedzący za biurkiem pomimo, że sie kształcił 6 lat i ma jakies doświadczenie i tak wie za mało bo nie jest dr z telewizorka.
Wg. mnie polaczki chca lekarzy tupy House , bo potrzebują, jak to kiedys powiedzial pan Bałtroczyk takich “czterech porządnych klonów” bo im sie w głowach poprzewracało.
A co do zmiany portalu, to nie warto bo wszedzie znajdziesz kogoś kto kreuje sie na house’a, takze zmień znajomych. Ja zgłaszam sie na ochotnika jako matka teresa xD [ Adam jeśli jeszcze pamięta to pewnie - taką mam nadzieję- zrozumie wizję 'Teresy' ]
A co do Dextera to ja sie zgadzam tutaj z państwem ze to dobry wybór.
Zdefiniuj pojęcie “polaczek”.