Archiwum

Archiwum kategorii ‘Enklawa Magii’

“Kolor Magii” Terry’ego Pratchetta

10 Czerwiec 2010 1 komentarz

Przed wami następna recenzja. Tym razem jest to Terry Pratchett ze swoim “Kolorem Magii”, czyli powieścią otwierającą Świat Dysku. Zapraszam do lektury mojego artykułu oraz samej książki. ;)

“Często mówi się, że pewne produkty popkultury są kultowe. Filmy, komiksy, muzyka; to płaszczyzny do których najczęściej odnosi się to stwierdzenie. A czy istnieją również tego typu książki? Szczególnie te z gatunku fantastyki? Bez wątpienia, tak! Do autorów piszących takie pozycje należy Terry Pratchett, twórca Świata Dysku. Cała seria jest starsza niż wielu jej czytelników – pierwsza jej cześć została wydana w 1983 roku. Do dziś Anglik napisał 40 tomów, tworząc jedno z najciekawszych uniwersów fantastycznych, mające fanów w każdym zakątku naszego globu. A wszystko zaczęło się od powieści „Kolor Magii”, będącej zalążkiem Świata Dysku.

Głównymi bohaterami powieści są: mag Rincewind, naiwny turysta Dwukwiat i… Bagaż. Na tle ich niesamowitych przygód poznajemy mechanikę rządzącą Światem Dysku. Pomimo niewielkiej objętości książki, dzieje się bardzo wiele. Jest to wynik skondensowania opisów i absolutnie nieprzewidywalnej fabuły. Razem z trójką “przymusowych” kompanów przemierzamy ulice największego miasta uniwersum, czyli Ankh-Morpork, oraz zwiedzamy kilka innych ciekawych lokacji. Odkrywamy również zasady jakie rządzą magią, a są one bardzo niekonwencjonalne.

Cały Świat Dysku to satyra otaczającej nas rzeczywistości. Każdy tom wyśmiewa inne zagadnienia, ukazując nasz świat w baaaardzo krzywym zwierciadle. „Kolor Magii” to pastisz fantasy, gier RPG i twórczości H.P. Lovecrafta. Ponadto Anglik jawnie drwi z herosów, sztucznego pompatyzmu, a przede wszystkim z naszych, ludzkich przywar. Autor bez pardonu szydzi z ludzkiej naiwności, próżności, chęci zdobycia władzy oraz głupoty. Dodatkowo w sposób bardzo udany parodiuje fantasy, szczególnie podgatunki: heroic, high oraz urban. Występujący w powieści herosi to karykatury bohaterów fantasy, świat przedstawiony to parodia takich uniwersów jak Ziemiomorze, a podwójne miasto Ankh-Morpork, to nawiązanie między innymi to Arkham, miasta pojawiającego się w prozie Samotnika z Providence. Oprócz tego pojawi się wiele „klasycznych” stworzeń świata fantastycznego, które będą mocno „zniekształcone”. Bohaterowie to w dużej mierze okrutni nieudacznicy, którzy potykają się o własne nogi. Nawet największy ponurak wielokrotnie będzie zrywał boki czytając o przygodach trójki kompanów. Humor jaki reprezentuje Pratchett, to mieszanka absurdu oraz hiperboli. Nie chcę zbytnio zdradzać szczegółów książki i zepsuć wam zabawy, ale góra, która jest u podstawy węższa niż u wierzchołka, może zdarzyć się tylko u Pratchetta! Mówiąc całkiem szczerze, dawno nie czytałem tak inteligentnie napisanej książki.

Fenomen książek Pratchetta można porównać tylko do grupy Monty’ego Pythona. Miejscami bardzo podobny humor, zewsząd bijący absurd oraz nieprawdopodobny świat przedstawiony to trzy wspólne cechy twórczości wymienionych wcześniej Brytyjczyków. Po przeczytaniu tej książki fani kultowego serialu “Latający cyrk Monty Pythona” na pewno nie będą zawiedzeni.

Stylistycznie i językowo jest dobrze. Autor barwnym słownictwem opisuje Świat Dysku, wplatając co i rusz różne neologizmy oraz nietypowe nazwy własne. W tym miejscu wypada pochwalić karkołomną pracę Piotra W. Cholewy, tłumacza „Koloru Magii”. Sprostał on trudnemu wyzwaniu przełożenia skomplikowanych wyrazów wymyślonych przez Pratchetta na nasz język, nie tracąc nic a nic z klimatu i humoru powieści. Naprawdę należą mu się za wielkie brawa!”

Czytaj dalej

HCN zabija!

11 Maj 2010 Dodaj komentarz

Dziś przed wami recenzja książki Magdaleny Kozak pt. “Fiolet”. Powieść i artykuł jeszcze ciepłe. ;)

Magdalena Kozak to autorka, która zdobyła sławę głównie w związku z sagą “Nocarz”. Dzięki niej była trzykrotnie nominowana do Nagrody Polskiego Fandomu im. Janusza A. Zajdla. Ma również na swoim koncie cykl opowiadań o smoczycy Paskudzie. Pod koniec kwietnia na półki księgarń trafiła nowa powieść warszawskiej pisarki, pod tytułem “Fiolet”. Czy warto poświęcić jej swoją uwagę?

Fiolet to zjawisko zagrażające całej naszej planecie, w tym Polsce. Losy naszego kraju spoczywają w rękach grupy spadochroniarzy, którzy jako jedyni mogą sukcesywnie powstrzymywać popularne “fiołki”, które wydzielają cyjanowodór w hurtowych ilościach. Do tej ekskluzywnej grupy należy ogniście ruda Milka, młoda dziewczyna kochająca skoki ze spadochronem, adrenalinę i… pewną personę. Cała akcja powieści rozgrywa się w Warszawie, która jest częściowo sparaliżowana, a nad miastem pieczę trzyma wojsko. Tak pokrótce można scharakteryzować zalążek fabuły książki oraz główną bohaterkę.

Rdzeniem powieści są skoki spadochronowe, które są naprawdę świetnie opisane. Nierzadko można odnieść wrażenie, że razem z Milką pikujemy w przestworzach, a zimny wiatr niczym bicz smaga naszą twarz. Innym ważnym elementem “Fioletu” są relacje, jakie mają miejsce pomiędzy członkami grupy spadochroniarzy. Przyjaźń, jaka między nimi szybko się zacieśnia, jest w skutek kilku zdarzeń mocno nadwątlona. Fabuła szybko nabiera rozpędu, a wydarzenia mkną niczym rwąca rzeka, dzięki czemu nie będziemy nudzić się ani przez chwilkę. Często zdarza się tak, że przy szybkim tempie akcji, traci swoją wartość treść historii . Na szczęście Magda Kozak serwuje nam naprawdę zaskakujące przygody oraz niespodziewane rozwiązania. Dzięki temu precyzyjnemu wyważeniu akcji i fabuły autorka zasługuje na gromkie brawa, a sama powieść naprawdę dużo zyskuje.

Język, jakim posługują się spadochroniarze, jest dość szorstki, ale naturalny. Ponadto jest w niego wplecione całe mnóstwo pojęć specjalistycznych oraz swoisty slang, jakim operują bohaterowie. Błyskotliwy styl autorki nie pozwala nam się oderwać od lektury. Czuć doświadczenie pisarskie Warszawianki, która umiejętnie operuje słowami, budując z nich imponującą całość. Kilkukrotnie wybuchniemy śmiechem, ale momentami co wrażliwszym może zakręcić się łezka w oku. Dzięki tym ambiwalentnym odczuciom, książka ta okazuje się naprawdę świetną lekturą. Co do gatunku “Fiolet” należy zaliczyć do nurtu fantastyki militarnej z domieszką postapokaliptycznych smaczków. Choć w całość dodatkowo wkrada się dość poważny romans, który znacząco zmienia losy bohaterów.

Należy również wspomnieć o wydaniu książki. Czcionka jest duża, a marginesy szerokie, dzięki czemu “Fiolet” czyta się bardzo przyjemnie. Trzeba zwrócić uwagę na świetną okładkę, za którą jest odpowiedzialny Piotr Cieśliński – jest naprawdę genialna i doskonale oddaje charakter historii. Powieść Magdy Kozak wyróżnia się jeszcze jednym szczegółem: ta pozycja została wydana w kooperacji przez Runę oraz Bellonę. Warto się pokusić o małą refleksję na ten temat. Jesteśmy przyzwyczajeni do jednego wydawcy, a sytuacja, gdzie dwie firmy wydają książkę, jest wyjątkowa, choć ostatnio modna (np. “Zagubiony symbol” Dana Browna). Myślę, że czytelnicy nic na tym nie tracą, a mogą jedynie zyskać na jakości wydana. Ciąg dalszy tutaj.

Wyziębiam się

11 Kwiecień 2010 Dodaj komentarz

Wrzucam kolejny przykład mojego marnego języka i analfabetyzmu. Recenzja “Tracę ciepło” Łukasza Orbitowskiego:

“Często mówi się o Łukaszu Orbitowskim, że to “polski Stephen King”, ze względu na jego dorobek oraz renomę. Jest również jednym z pierwszych autorów, którzy zaczęli osadzać swoje horrory w polskich realiach. Niewątpliwie stanowi on swoisty autorytet w dziedzinie polskiej kultury grozy; zasypuje różnego rodzaju magazyny mnóstwem artykułów i recenzji. Wiele osób uważa, że najlepszą książką w karierze tego utalentowanego pisarza, jest wydana w 2007 roku powieść “Tracę ciepło”, ponieważ przełamała ona pewną granicę jakościową i wyciągnęła polski horror z podziemia. Jak dziś prezentuje się ta książka, szczególnie w zderzeniu z najnowszymi dokonaniami urodzonego w Krakowie literata?

“Tracę ciepło” opowiada perypetie Kuby, mieszkańca krakowskiego Kazimierza. Poznajemy go, gdy uczęszcza do ostatniej klasy podstawówki, w roku 1990, który nazywa rokiem zero. Jest to okres przemian politycznych i gospodarczych w naszym kraju, które odciskają poważne piętno na naszym narodzie, jak również i bohaterze. Kuba nie ma łatwego życia: koledzy w szkole z niego szydzą, a dorastający nastolatek ma problemy w relacjach z rodzicami. Ponadto poznajemy Konrada, który w dość niezwykły sposób zaprzyjaźnia się Kubą. Jednak to dopiero początek złożonej opowieści o Kubie, jego przyjaźni z Konradem oraz o pewnym “darze”, który połączył obu chłopców.

Każdy ma, bądź miał dzieciństwo. Jedni “lepsze”, drudzy “gorsze”. Jednak każdy z nas pamięta, prócz tych beztroskich chwil, momenty dość przykre, które wracają do nas co pewien czas. Są jak bumerang; trudno się od nich uwolnić, a nierzadko mają ogromny wpływ na obecne życie. Podobnie jest z Kubą, który doświadcza konsekwencji pewnych zdarzeń, które miały miejsce w roku zero.

Można zaryzykować stwierdzenie, że “Tracę ciepło” jest rozprawą z latami dziewięćdziesiątymi, z transformacją gospodarczą, ustrojową i mentalną. Szczerze mówiąc, byłem dzieckiem w tamtych czasach i pewne rzeczy pamiętam jak przez mgłę, jednak wydaje mi się, że autor dosyć dobrze oddał specyfikę tamtych lat. Sam pamiętam natomiast narodziny kultury hip-hopu w naszym kraju, co stanowi element tej historii. Niemniej jednak ta książka nie jest tylko polemiką z poprzednią dekadą. Groza u Orbitowskiego ma charakter bardziej metafizyczny i choć autor wplata do fabuły kilka postaci odgrywających rolę typowych straszaków, jednak nie są one najważniejsze; przemyślenia głównych bohaterów są w tej powieści znacznie bardziej istotne.

Cała powieść jest napisana bardzo barwnym, ciekawym stylem, bez krzty pompatyzmu – muszę przyznać, że trudno było mi się oderwać od lektury. Orbitowski wzbogaca historię różnymi wątkami pobocznymi, które poszerzają całą opowieść, czyniąc ją jeszcze bardziej interesującą. Język, jakim posługuje się autor, jest bardzo elastyczny. Główny narrator, czyli Kuba, w swoich przemyśleniach posługuje się elokwentnym słownictwem, jednakże z pozostałymi bohaterami bywa dość różnie; bywają i tacy, którzy nie stronią od kolokwializmów, czy wulgaryzmów. Nie jest to jednak wada; typ słownictwa jest dopasowany do charakteru czy zawodu danego bohatera, dzięki czemu jest staje się on bardziej naturalny.

Niestety przykrą niespodzianką jest dla mnie stan techniczny książki. Prawie 500-stronicowa pozycja po przeczytaniu wygląda, jak zeszyt zbuntowanego nastolatka. Od okładki odkleja się cieniutka warstwa folii, a strony mają tendencję do zaginania się. “Tracę ciepło” można łatwo uszkodzić, a szkoda dewastować tak dobrą książkę. Za cenę 40 złotych można by wymagać solidniejszej oprawy. Na szczęście zawartość powieści prezentuje się zgoła odmiennie. “

Dalszy ciąg znajdziecie tutaj.

Ostatnio zrecenzowane #1

13 Październik 2009 Dodaj komentarz

Ostatnio przeczytane #2

16 Wrzesień 2009 Dodaj komentarz

Witam.
Dziś nowa porcja świeżo przeczytanych książek.
Zaczynamy od książki, która została objęta patronatem medialnym, przez Enklawę Magii:

Xiao Long. Białe TygrysDawida Juraszka, zabiera nas do odległego Cesarstwa Środka. Choć w książce ani razu nie pada słowo “Chiny”, to na każdej stronie czuć klimat orientu. Powieść ma 500 stron, jednak dzięki krótkim rozdziałom czyta się ją bardzo szybko. Dobra lektura na długie podróże.

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: sierpień 2009
ISBN-13: 978-83-7574-099-8
Rozmiary: 125×195 mm
Liczba stron: 504
Wydanie: I

Druga pozycja to moim zdaniem prawdziwy hit! “Rock’n'roll, bejbi!Piotrka Rogoży, to dość niepokorna wizja Cielęcina, miasteczka w lubuskim, w którym dzieją się rzeczy nie możliwe. Ta książka to prawdziwy porywisty ROCK!!! Szkoda, że to tylko 200 stron; książkę czyta się w jedno popołudnie. Po lekturze oszalałem! Polecam każdemu fanowi Black Sabbath, Sex Pistols oraz/lub KSU. ;)

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Data wydania: luty 2008
ISBN-13: 978-83-7574-004-2
Rozmiary: 125×195 mm
Liczba stron: 208
Wydanie: I

Miłej lektury. :)

Autobahn nach Poznań

8 Wrzesień 2009 Dodaj komentarz

Witam.

Dziś wyjeżdżam na studia do Poznania.

Nie martwcie się, bloga będę prowadził dalej. Do końca września pojawi się na pewno jeszcze kilka wpisów. Od października blog nabierze właściwego tempa.

Na osłodę, zapraszam do przeczytania recenzji “Anubisa” autorstwa Wolfganga Hohlbeina oraz wzięcia udziału w konkursie, w którym do wygrania jest wyżej wymieniona pozycja. See You! ;)

Kategorie:Enklawa Magii, Sir Jedi

Jutro rusza Polcon 2009!

26 Sierpień 2009 Dodaj komentarz

Witam.

Jutro rusza Polcon 2009! Czekałem na ten konwent ponad rok. Nie mogłem się stawić w 2008, w Zielonej Górze, obiecałem więc Sobie, że dotrę do Łodzi.

Podczas Polconu, odbywającego się w dniach 27-30 sierpnia, Enklawa Magii będzie świętować trzecie urodziny. Podsumowanie trzech lat działalności przeczytacie na początku września.

Z doświadczenia wiem, że konwenty czterodniowe są napradwę wyczerpujące, ale jednocześnie przynoszą ogromną satysfakcję. Jutro zbiórka w Toruniu na dwrcu głównym o 11:00. Razem z Shane, JAskrem oraz Wałczem ruszamy pocągiem o 11:24. Dziś trzeba się ‘mądrze’ spakować i ogarnąć. Jutro czeka mnie dość męcząca podróż. Rano wyruszam stopem do Torunia, ponieważ ani Ariva PCC ani PKP nie zapewniają mi dogodnych połączeń, a PKS-em nie chcę się telepać 1,5 godziny.

Zapraszam wszystkim na prelekcję pt. “Najgłupsze komedie świata”, która odbędzie się o 14:00 w niedzielę. Termin dość pechowy no, ale może ktoś wpadnie. ;)

Do zobaczenia w Łodzi. :)

Polcon 2009

Nadchodzi “Decathexis”

24 Sierpień 2009 Dodaj komentarz

Dziś rano napisał do mnie Łukasz Śmigiel. Mailowo poinformował mnie, że na przełomie października i listopada ukaże się jego nowa powieść pt. “Decathexis”. Książka będzie rozwinięciem pomysłu z opowiadania “Dekathexis”, które zostało opublikowane w antologii “Demony“.

Bardzo się cieszę ponieważ “Dekathexis” jest jednym z najlepszych opowiadań tego zbioru. Powiem wam w skrytości, że zainspirowało mnie do napisania tego.

Łukasz potwierdził chęć przeprowadzenia z nim wywiadu, także mam nadzieję, że nie długo będziecie mogli takowy przeczytać na łamach Enklawy.

Wracając do książki, jej zapowiedź znajdziecie tutaj. Enjoy ;)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.